sobota, 13 lutego 2016
Goblinie. Ty uratowałeś Moją duszę przed zwodzicielami, którzy więzili Mnie i ciągnęli w niedolę. Którzy karmili Mnie kłamstwami i krzywoprzysięstwem. Ty pojawiłeś się i odciągnełeś Mnie od zła, Ty wskazałeś prawdziwe zielone światło, które ocaliło Moją dusze, wiarę i życie. Ocaliło Me myśli, stałeś się im światłością dzięki której odnalazłem drogę z Mej ciemnej zguby. Pojawiłeś się w momencie najgłębszej niemocy, kiedy życie Me miało być plugawe i martwe jak nieżyzna, martwa ziemia. Kiedy karmić się miałem ścierwem i pić zjęczałe mleko. Ty stanąłeś przed Mą zgubą i niedolą. Skończyłeś to co było umarłe, a jałową glebe zasiałeś zielenią obfitą, która urodziła Mi stabilne konary i urodziwe korony, osłaniające Mnie przed palalącym bezlitosnym słońcem. Otoczyłeś Mnie wysokim krzewem dającym owoce, a Moj dom obrósł życiodajną winoroślą. Pod nogami Mymi wyrosły dynie dające swe owoce rok cały. Ozdrowiłeś Mnie. Uzbroiłeś w miecz, bomby i rękawice bym bronił się przed obłudnikami. Przemyłeś Me zaśmione oczy i wykarmiłeś swą formułą. Oto jestem. Wznosze się na metalowych skrzydłach ,które Mi ofiarowałeś. Za Nami ciągnie sie chmura o smaku płomieni. Niech mrok zostanie zagłuszony przez Twój śmiech triumfu. Amen
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz